Dzisiaj chciałem pokazać Wam dwa krótkie filmiki, przedstawiające jak duży wpływ na zachowanie legwana ma wygląd człowieka, jak również barwa i intonacja głosu w rozpoznaniu swojego (jednego!) opiekuna.
W roli głównej oczywiście nikt inny jak „Indywidualistka Rosi”, nadająca się idealnie do tego „eksperymentu”, z uwagi na jej genetycznie uwarunkowany brak zaufania do kogokolwiek i czegokolwiek! 🤷🏻♂️🦎😉 Od zawsze reagowała agresją na każdego człowieka i zwierzaka, który zbliżyłby się do niej na odległość 1-2 metrów.. Do tego wszystkiego nie toleruje i nie cierpi(!) żadnej formy dotyku – dlatego Jej pełna aklimatyzacja trwała prawie 3 lata.. – wtedy dopiero odpuściła (uległa)…. (w tym roku skończy 11 lat). Przez całe jej dotychczasowe życie, byłem i jestem jedyną osobą, której pozwala na wszystko, mimo że za każdym razem daje mi do zrozumienia, że to tylko tolerancja a nie akceptacja 😎🤷🏻♂️👌🦎
Mój spontaniczny „eksperyment” polega na porównaniu dwóch filmików, prezentujących dwa całkowicie odmienne zachowania legwana związane z rozpoznaniem lub nie swojego opiekuna.
Film nr 1
Na tym pierwszym filmiku stałem tuż za MH lampą o mocy 150W (która naprawdę potrafi „oślepić”) – Rosi widziała jakąś postać, która zaczyna wyciągać w jej kierunku drapieżną (dla niej) łapę – jej reakcja była dla mnie z góry oczywista:
Rosi cała napięła się, zaczęła syczeć (odstraszając potencjalnego drapieżnika), a przy każdej próbie dotyku, jej ogon strzelał w moją rękę, zbliżającą się do niej zbyt blisko. Taka sytuacja trwałaby w nieskończoność, bo Rosi nie uległaby bez względu na okoliczności – cały czas nie widząc twarzy / postaci, która ją „atakuje”!🦎😈💪
Film nr 2
Na drugim filmiku widać reakcje Rosi, która doskonale widziała kto wchodzi do jej terrarium, gdyż wszedłem z lewej strony mając Rosi przed sobą a lampę z boku i dalej od nas, czyli Rosi świetnie widziała że ta „drapieżna łapa” to TA łapa, która w ramach wyjątku ma „przepustkę” do jej egzotycznego świata 😈💪🦎😉
Mimo, że z premedytacją – w pierwszej kolejności nagrałem filmik stojąc ZA lampą, czyli z góry utrudniając jej drugie zadanie, poprzez naładowanie jej serotoniną – to oba podejścia, w mojej opinii i przy jej temperamencie, wypadły bardzo dobrze 👍🏻👏🏻🦎
Na drugim filmiku, nie tylko rozpoznaje mnie wizualnie, ale również kojarzy tempr mojego głosu, jak i jego intonację dostosowaną do sytuacji i jej emocji – spokojny, wolny szept, połączony z jednostajnym „ciiii” – od samego początku był i jest dla niej „lekarstwem” na opanowanie emocji i zażegnanie stresu, który przy jej wybuchowym temperamencie, gościł dość często w jej bardzo intensywnym i pełnym emocjonalnych bodźców, życiu…
Rozpoznanie mojej osoby i upewnienie się czy ja to na pewno ja 😉 zajęło jej kilka sekund, po czym czując się już pewnie i bezpieczniej – odcina się / alienuje, poprzez zamknięcie oczu i uspokaja swoje emocje po „ataku obcej łapy!” 🤣😎👌
Oczywiście przed przystąpieniem do zdjęć, wyeksmitowałem Alberta do innego pokoju, żeby niepotrzebnie nie robić mu sieczki w głowie, widokiem atakującej mnie Rosi. Tylko psiaków zapomniałem się pozbyć i awanturują się na dole, słysząc / czując rozwścieczoną Rosi 😈🤦🏻♂️ – na szczęście ich szczekanie, kompletnie jej nie rusza, bo doskonale wie, że tak czy siak, bliżej jak na długość strzału jej ogona, na pewno nie podejdą 🤷🏻♂️😎👌, zatem ich obecność w pokoju, nie miała żadnego wpływu na którakolwiek z jej reakcji 🐕🐩🦎👌😉
BTW – wielu (jeśli nie wszyscy) hodowców tych wielkich jaszczurek, od samego początku hodowli, marzy o takich stricte „przyjacielskich” relacjach z legwanem, dzięki którym będzie on akceptował nasze „przytulaski”😂🤭, noszenie na rękach, będzie chodził z nami na spacery, będzie łagodny, towarzyski i najlepiej żeby od razu stał się „domowym obiektem” zachwytów i zazdrości znajomych, zachłyśniętych widokiem prawie dwu-metrowego, egzotycznego „pupila” biegającego po mieszkaniu, niczym nasze czworonożne „sierściuchy”…🤯🤦🏻♂️🧐
Często-gęsto, uzyskując takie efekty po wieloletniej pracy behawioralnej, nad umiejętnością „czytania” zachowań, emocji i potrzeb naszych podopiecznych, w odniesieniu do ich genetycznych zachowań oraz naszej cierpliwości i stanowczości podczas pracy ze zwierzakiem – czujemy satysfakcję, pewność siebie i wielką radość, że udało nam się osiągnąć zamierzony cel, jakim było „oswojenie legwana”.. I bardzo dobrze! Bo z całą pewnością jest to powód do dumy i szczęścia – czego szczerze życzę każdemu hodowcy legwanów 👍🏻🙏🏻💪🙂
Nie tak dawno, uświadomiłem sobie, że Moim hodowlanym spełnieniem i satysfakcją z ogromu włożonej pracy i poświęcenia, jednak nie są te dwa identycznie łagodne, potulne i „behawioralne elastyczne” Samce o oryginalnych imionach – Albert I oraz Albert II 🤷🏻♂️😇, nie jest nim również uratowany i bardzo chory legwan z zoologa, czy też inne Iguany stające na drodze mojej przygody z „dinozaurami”… 🧐
Moim „oczkiem” w głowie i prawdziwą Dumą, dającą mi powody do wielkiej satysfakcji są właśnie, tak stabilne fundamenty i jasno wyznaczone granice mojej relacji z Rosi, której wyjątkowość i specyficzność nie polega na „ślepo” wyszukiwanych sposobach „oswojenia legwana” jak pieska czy kotka… A właśnie na tym, że pomimo jej indywidualności i stronienia od jakiegokolwiek dotyku, nie potrzebujemy codziennego „tarmoszenia się”, czy ciągłego wyciągania z terrarium – żebym zarówno ja potrafił celnie interpretować jej sygnały, przewidując zachowania, jak i żeby ona będąc agresywną i nafaszerowaną adrenaliną jaszczurką, znała mnie bardzo dobrze, ufając mi przy tym na tyle, że w każdej sytuacji, moja osoba (sylwetka, wygląd, głos) kojarzą się jej z bezpieczeństwem, jak i potrzebą posiadania konkretnie wyznaczonych zasad, działających w obie strony – ponieważ u legwanów analogicznie jak u psów czy innych zwierząt – agresywny i NIE(!)poskromiony / nieułożony legwan, nie mający nad sobą silnej „ręki”, określającej granice jego terytorializmu i zachowań do których może lub nie, posunąć się, podczas eksponowania swojej siły i „wyższości” w stosunku do domowników – nie tylko męczy się psychicznie z uwagi na brak umiejętności (wrodzonej lub nabytej) radzenia sobie ze stresem, ale też z każdym takim „samowolnym” i rozbestwionym dniem swojego życia, nakręca się jeszcze bardziej, stając się swoistą prawie dwumetrową, tykającą bombą, której rosnący poziom agresji prędzej czy później znajdzie swoje ujście, które z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością – zakończy się niekontrolowaną tragedią legwana lub jakiegoś członka rodziny…
Reasumując; mimo że Rosi nie wtula się w moją kołdrę i nie tryska euforią na każdy mój dotyk, jak również pomimo, że nie stała się nigdy „rodzinną maskotką”, a preferuje samotność, alienację i święty spokój – nasze relacje są dla mnie największym powodem do dumy i satysfakcji z osiągniętych wyników behawioralnych na płaszczyźnie: człowiek – dinozaur 💪🦎😎♥️ I mimo że to z Albertem spędzam więcej czasu, ponieważ to właśnie on zdecydowanie bardziej od Rosi, woli przebywać wśród ludzi i „sierściuchów”, licząc każdorazowo na to że uda mu się „wyżebrać” od kogoś z nas jakiś smakołyk 🤦🏻♂️😂👌🦎 Ale niestety łatwość i bezproblemowość „prowadzenia” Alberta, nie dało mi tyle radości i spełnienia hodowlanego, co umiejetność porozumiewania się z „trudną” Rosi, w taki sposób, który do dzisiaj jest dla mnie ciężki do zrozumienia i wytłumaczenia … co finalnie przyczyniło się u mnie do zagłębiania i poszerzania wiedzy nt psychologii gadów 👍🏻💪🦎😍👌